Nauka czytania

Gra dla dwóch osób polegająca na wyszukiwaniu sylab na „łapkach”. Podczas gdy jeden z graczy wyszukuje zadaną sylabę, drugi rysuje w tym czasie kółka w kratkach dookoła swojej „łapki”. Kiedy gracz wyszukujący sylabę, odnajdzie ją, drugi gracz przestaje rysować kółka. Potem następuje zmiana. Wygrywa ten gracz, który narysuje więcej kółek.

Łapki do pobrania w formacie PDF tutaj. W przypadku problemów z pobraniem pliku, proszę o mejla – wyślę plik: brzeczychrzaszcz1(małpa)gmail.com

0 3887

Jak odróżnić literę M od W? Mój pomysł polega na zbudowaniu skojarzenia: M przypomina koronę (u motyla na głowie), a tę rysuje się do góry. Korona jest na głowie, czyli na górze. Litera W przypomina spodnie wujka. Spodnie nosi się nisko, rysuje się je w dół. Obrazki-przypominajki można powiesić nad łóżkiem.

Zdarza się, że nieprawidłowa wymowa słów nie wynika z nieumiejętności wypowiedzenia poszczególnych głosek. Często problem dotyczy struktury wyrazu. Karty, którymi się dzielę, przygotowałam dla chłopca, w którego wymowie dominowały upodobnienia (o zaburzeniach syntagmatycznych pisałam tutaj). Obrazując: umiał powiedzieć „ma” oraz „ta”, ale próbując łączyć te sylaby w słowo „mata”, mówił „mama” albo „tata”.

Pomysł był taki: sylaby otwarte umieściłam na kwadratowych kartonikach z odpowiednią ilustracją (miało się kojarzyć). Wydrukowałam pociąg z wagonami. Na nie układałam kartoniki, np. MU, PI – po syntezie MUPI. Poczatkowo ćwiczyliśmy na dwóch sylabach, potem trzech. Chłopiec mógł dotykać obrazki palcem i niejako „zobaczyć” sylaby, które „mieszały” mu się, kiedy wspomagał się tylko słuchem. Pomimo że powstawały nam słowa „bez sensu”, pomysł się sprawdził.  Ideałem byłoby wymyślić takie przykłady, które mają znaczenie nie tylko na poziomie sylaby, ale i calego słowa.

W folderze jest także kartonik z „M”. Wargi są podpowiedzią dla dziecka, że trzeba je złączyć. „M” przydaje się przy ćwiczeniu sylab zamkniętych: MUM, PIM itd.

Folder z obrazkami do pobrania tutaj.

PS Kartoniki sprawdzą się też w nauce czytania.

2 4177
Mojemu Kacprowi udzieliło się zbieractwo. Zainspirowany programem Art Attack radzi przy próbach wyrzucenia różnych rzeczy: „Zostawmy to, jeszcze coś z tego zrobimy.” Dzisiaj przekonałam się, że nawet stare zakrętki mogą okazać się przydatne matce-logopedce. A było to tak: Siedziałam na podłodze z Kacprem. Między nami leżały sylaby, które chciałam z nim utrwalić. Niespodziewanie zrodził mi się pomysł na grę. Sylaby (zalaminowane kartki) włożyłam do zakrętek od słoików. Co z tego wynikło?

  
W pierwszej wersji gry siedzieliśmy naprzeciwko siebie w sensownej odległości i zbijaliśmy swoje zakrętki (po uprzednim odczytywaniu sylab). Zakrętki wprawiane były w ruch … pstryczkiem (palec wskazujący + kciuk).
Wersja druga polegała na wprawianiu w ruch liniowy zakrętek w taki sposób, aby trafić do bramki (u nas przestrzeń między kremem a wodą utlenioną).
Kacper był zachwycony. „Lubię te twoje gry” — skomentował.

Do zakrętek włożyć można także obrazki (na przykład przy okazji utrwalania głosek). Taką wersję planuję na następny raz.

Osoby z niepełnosprawnością intelektualną nie zawsze są w stanie nauczyć się czytać. Zastanawiałam się, jakie są najważniejsze wyrazy – z punktu widzenia funkcjonowania w społeczeństwie – których warto nauczyć je czytać w sposób globalny. Z myślą o dzieciach z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności intelektualnej zrobiłam na szybko nowe pomoce.
Wyrazy, które wymyśliłam, zapisałam na karteczkach (wersja – wielkie i małe litery). Ilustracje można przykleić z drugiej strony albo zostawić osobno. Ja swoje karteczki zalaminuję. Jako że zrobiłam sobie pomoce na własny użytek, liczę na to, iż nikt się na mnie nie obrazi za pożyczenie zdjęć (Google grafika) 🙂
Swój zbiór obrazków zamierzam powiększać w miarę pojawiania się nowych pomysłów na ważne wyrazy. Aha, puste karteczki są po to, by zapisać na nich imię dziecka i wkleić jego zdjęcie.
Folder z obrazkami tutaj.

0 3546
Będąc w szkole podstawowej grałam w wiele gier, które wymagały od uczestników posiadania jedynie kartki papieru i długopisu. Do jednej z nich należała STONOGA. Jeden z uczestników proponował literę, od której miały się zaczynać wyrazy w układanych zdaniach. Na zajęcia logopedyczne proponuję inną wersję: to logopeda proponuje literę / głoskę, a uczeń wymyśla zdanie badź zdania. Nie muszą mieć większego sensu. W nagrodę – uczeń dostanie tyle naklejek, ile wyrazów w jego zdaniu zaczynało się od określonej litery / głoski.
A oto kilka zdań, pod patronatem litery P, wymyślone  kilkanaście lat temu i to chyba nawet przeze mnie, o czym świadczyć może fakt, że znalazłam je w moim zeszycie:) :