Dziecięce mądrości
24.10.2013Trzylatek siedzi nad notesem, coś intensywnie „pisze”, po czym wręcza mi kartkę i mówi z troską godną redaktora naczelnego:
– Poprawisz za mnie? Jakoś dziwnie to napisałem.
Zaglądam więc, cała ciekawa, jaką to głęboką, przedszkolną mądrość próbował utrwalić. Pytam:
– A co napisałeś?
A on – absolutnie poważny, jakby ogłaszał wynik referendum narodowego:
– Balonów nie można jeść.
I cóż… trudno się nie zgodzić.
(Notatka oryginalna: pełne trzyletnie pismo klinowo-spiralne.)



Szkoda, że tak wielu rodziców jest przekonanych, że ucząc dziecko odbierają mu dzieciństwo – to smutne. Ja jestem pewna, że dzięki temu wszystkiemu co robię z dzieciakami w domu, łącznie z uczeniem się liczenia, literek, różnego rodzaju szlaczków sprawiam, że ich dzieciństwo jest wartościowsze 🙁
Już nie mogę się doczekać tej Twojej metody.
Ja też jestem bardzo ciekawa innej – poza tą proponowaną przez panią Cieszyńską – metody 🙂 Pozdrawiam i życzę pięknych postępów u Synka:)
Uczuciowy i rezolutny ten Twój Kacperek! Z niecierpliwością czekam na Twoją metodę nauki czytania. Pozdrawiam
Czekam na relację!!! Będę śledzić!!! Pilnie:-)
Po Waszych komentarzach czuję się zmotywowana jeszcze bardziej;) Kacper się nie może doczekać, kiedy zaczniemy się nagrywać:)
Jestem tu nowa-trafilam przypadkiem :p mama a nie logopeda… Chciałabym właśnie zapytać o metodę Cieszyńskiej. Myślę nad nauka mojego synka ale nie wiem jak się zabrać.