Czego nie wiesz o pracy logopedy?

Czego nie wiesz o pracy logopedy?

Ot, takie tam lektury na weekend.

Logopeda uczy się przez całe życie: Ot, takie tam lektury na weekend.


Próbując wyobrazić sobie powszechne postrzeganie zawodu logopedy, stworzyłam listę 4 informacji, które — w moim mniemaniu — nie wchodzą w zakres „pospolitej” wiedzy o tej profesji.

1. Logopeda uczy się przez całe życie.

Logopedia jest stosunkowo młodą dziedziną nauki, brata się z innymi naukami stopniowo, wytrwale poszerzając zakres zainteresowań. Praktyka logopedyczna także narzuca konieczność korzystania z pokrewnych nauk, co zmusza logopedów do nieustannego dokształcania się. Ceny specjalistycznych kursów równają się niekiedy wysokości wynagrodzenia. Niektórzy logopedzi dużo poświęcają, by móc się stale rozwijać.

2. Logopeda dobierze smoczek, łyżeczkę, nauczy ssać, gryźć, prawidłowo oddychać.

Logopedia kojarzy się głównie w wadami wymowy, tymczasem zakres jej zainteresowań stale się poszerza. Nie każdy wie, że logopedę poprosić można o dobór akcesoriów do karmienia małego dziecka (oferty sklepowe bywają zgubne!) czy pomoc w opanowaniu przez dziecko funkcji pokarmowych (ssanie, jedzenie z łyżeczki, gryzienie, żucie). Do logopedy zgłosić się można także w przypadku ślinienia, problemów z połykaniem czy oddychaniem. Ale, uwaga: w związku z wieloma specjalnościami logopedycznymi, nie wszyscy terapeuci zajmują się każdą kategorią zaburzeń. Przed wizytą warto dowiedzieć się o zakres usług i uprawnień (np. do stosowania określonych metod pracy) wybranego specjalisty.

3. Logopedzi wkładają dużo energii w przygotowywanie pomocy.

Nie można opracować jednego planu pracy dla wszystkich dzieci z określonym zaburzeniem, bo takie rozwiązanie skazane byłoby na porażkę. Logopedzi nie mają gotowych podręczników z zestawami ćwiczeń na cały okres terapii, dysponują co najwyżej zestawami pomocy, które i tak dostosować muszą do potrzeb swoich pacjentów. Znacząca część z nich sama przygotowuje karty pracy, logopedyczne zabawki, ilustracje czy inne pomoce. Są nawet tacy, którzy na potrzeby terapii uczą się rysować. Niezbędna okazuje się kolorowa drukarka i laminarka. Gotowe do pobrania materiały udostępniane są na blogach, takich jak mój. Uwierzcie mi, pomysłowych logopedów w Internecie jest mnóstwo!

4. Nie ma jednej metody logopedycznej.

Wielość poglądów na terapię dzieci i dorosłych, a także rozwój nauki i pomysłowość samych terapeutów jest powodem stosowania różnorodnych metod. Studia przeważnie nie „sprzedają” metod autorskich, przedstawiają raczej obiektywne (?) ich zestawienie. Aby stosować konkretną metodę, trzeba zwykle ukończyć kurs, dający uprawnienia i/lub specjalistyczną wiedzę (np. kinesiotaping). Niektóre metody, zwykle te „innowacyjne”, co ciekawe o niepotwierdzonych naukowo efektach, traktowane są niczym produkt marketingowy. Uważny i świadomy dobór metod uważam za wskazany w sytuacji, kiedy stosowanie niektórych wiązać się może z czymś na kształt „skutków ubocznych” (por. terapia behawioralna) . Nie tyczy się to sposobów wywoływania głosek, bo to są sprawy banalne, ale raczej terapii dzieci niepełnosprawnych. Tak sprzeczne panują poglądy wśród samych logopedów, że ja sama oceniam niektóre z nich jako szkodliwe. Różnice poglądowe wynikają z ideologii (spór behawiorystów z humanistami), nauczycieli (szkoła krakowska vs, nazwijmy ją nieoficjalnie, warszawsko-lubelska) i osobistych refleksji, doświadczeń (wędzidełko podcinać czy rozciągać). To już wybór rodzica, któremu terapeucie zaufa. Przestrzegałabym raczej przed ufaniem samej metodzie.

BRAK KOMENTARZY

Skomentuj