O tym, jak polski afaktyk uczy się budować pytania przez inwersję, czyli recenzja podręcznika „Terapia afazji”

O tym, jak polski afaktyk uczy się budować pytania przez inwersję, czyli recenzja podręcznika „Terapia afazji”

2 1409
Jest bardzo mało praktycznych pomocy do terapii logopedycznej dla dorosłych. Korzystanie z zasobów dziecięcych jest kiepskim pomysłem, no chyba że pacjent ma poczucie humoru i dystans do siebie. Ucieszyłam się, kiedy koleżanka skserowała dla mnie fragmenty książki dedykowanej logopedom, pracującym z afatykami. Przełożona z języka angielskiego pozycja przeszła korektę oraz redakcję merytoryczną osoby o znanym logopedom nazwisku. Wydanie zawdzięczamy Polskiej Fundacji Zaburzeń Mowy (nic o niej nie wiem, ale nazwa brzmi poważnie). Jedynie rok wydania — 1994 — można potraktować (chociaż czy ja wiem?) jako usprawiedliwienie moich dalszych zastrzeżeń. W przedmowie redaktor merytoryczny wspomina o dokonaniu „wstępnej adaptacji” metody angielskiej, by po chwili wyrazić swoje zadowolenie z oddania owej pozycji do rąk „terapeutom mowy”. Pytanie: po co wydawać coś, co tylko „wstępnie” zostało zaadaptowane? Podręcznik nazwany jest wyjątkowym z uwagi na swoje przeznaczenie (dorośli, a nie dzieci). Przedmowa kończy się deklaracją wdzięczności za „wszelkie uwagi”. Ano, proszę bardzo!

Książa dostarcza dużej ilości pomysłów na pracę z dysfatykami. Jest zbiorem konkretnych ćwiczeń, opatrzonych sformułowanym celem (toż to on jest najważniejszy we wszelkich oddziaływaniach terapeutycznych), uwagami i propozycją oceny. Przykładowo:

Zdarza mi się korzystać z tej książki. Nawet powiem, że bywa inspirująca. Jest tylko jedna kwestia, której zrozumieć nie mogę i łapię się za głowę, mimo iż tłumaczem nie jestem. Rozwikłam zagadkę „wstępnej adaptacji”. Tadam!

Tłumacz nie miał pomysłu, jak nazwać po polsku pytania, które w angielskim zaczynają się od „wh”. W przypisie redaktor zaznaczył, że zagadnienie pytań tworzonych przez inwersję jest specyficzne dla języka angielskiego, ale w ramach wzoru do opracowania własnych pomysłów, fragment polskiemu czytelnikowi warto zaserwować.

O ile poprzednie przykłady można jakoś zrozumieć (z naciskiem na jakoś), o tyle tego nie potrafię. Czy wymyślenie polskich homonimów byłoby aż tak pracochłonne?

I skąd moje oburzenie? Nie czepiam się tysiąca, seryjnie wydawanych, książeczek logopedycznych o wartości podważalnej (we mnie też można rzucić kamieniem;) Kiedy jednak w wydanie książki wmieszane są osoby posiadające tytuł naukowy (teoretycznie — autorytet), uważam że jakość wydania powinna być … staranniejsza.
Margaret Fawcus, Jean Kerr, Sue Whitehead, Roberta Williams, Terapia afazji. W praktyce: ekspresja, Wyd. Polska Fundacja Zaburzeń Mowy, miejsce wydania nieznane 1994

2 KOMENTARZY

  1. witam serdecznie, czy jest możliwść aby Pani przesłała ową pozycję na maila agnieszkaglebocka@wp.pl
    Jestem logopedą i pracuję głównie z dorosłymi i jak wiadomo materiałów jest mało. Szukam inspiracji w każdej dostępnej formie i materiale
    Pozdrawiam
    Agnieszka

Skomentuj