Alternatywna sylabowa metoda nauki czytania

Alternatywna sylabowa metoda nauki czytania

Sztuka czytania jest niby nowym zmysłem,
nieskończenie głębszym i rozleglejszym od wzroku.”

Bolesław Prus

To nie jest metoda dla wszystkich dzieci. Nie będę też was przekonywać, że jest niezawodna i najlepsza. Nie wiem nawet, czy można ją nazwać metodą. To jest taki mój autorski pomysł… tak, pomysł to chyba dobre słowo… na naukę czytania. Przeznaczony jest, w założeniu, dla dzieci szkolnych, które pomimo znajomości liter, nie potrafią głoskować i z tego powodu spotykają je niepowodzenia szkolne. Testowałam tę metodę na dwóch osobach  z upośledzeniem umysłowym w stopniu lekkim na etapie nauczania wczesnoszkolnego  W przypadku tych dzieci — tym samym sposobem uczyliśmy się pisać. Nie wiem, czy nadaje się dla małych dzieci, ale sprawdzę to na własnym trzylatku — stosując odpowiednie modyfikacje do tego wieku.

Metodę tę polecam jako inny,  alternatywny sposób, tym, u których inne metody zawiodły. Wydaje mi się, że jest łatwiejszym sposobem nauki czytania, ewentualnie też pisania, dla dzieci z zaburzeniami słuchu fonematycznego oraz tymi z poważnymi zaburzeniami syntagmatycznymi.
Czym mój pomysł różni się od innych metod sylabowych?

1. Ośrodkiem zainteresowania jest sylaba otwarta, czyli zakończona samogłoską. Przez bardzo długi czas tylko takie sylaby ćwiczymy, nie rezygnując z tych zawierających dwuznaki i głoski zmiękczone.
 2. W pierwszym etapie nauki korzystamy tylko z samogłoski „a”. Co dzięki temu zyskujemy? Łatwiej zapamiętać, że trzeba otworzyć szeroko buzię przy „czytaniu” sylab niż zapamiętać wszystkie samogłoski, a do tego umieć je zsyntetyzować ze spółgłoską. Weźmy np. sylabę „ma” – dziecko, które wiedząc, iż ma do czynienia z literami „m” i „a” musi odpowiadające im głoski [m] i [a] z sobą połączyć, czyli dokonać syntezy. Dzieci, z myślą o których powstała ta metoda, takich rzeczy nie potrafią. Jeśli przez długi okres czasu będziemy korzystać tylko z samogłoski „a”, wówczas będzie im łatwiej. Będą czuły, że czytają. Nawet jeśli zapamiętają sylaby jako znaki graficzne, nie będzie miało to znaczenia. 
W późniejszym etapie będziemy dokładać kolejne samogłoski. 
3. Samogłoski nieznacznie wydłużamy, zwłaszcza na etapie wprowadzania sylab zamkniętych o strukturze spółgłoska – samogłoska – spółgłoska. Mając wówczas do przeczytania wyraz „mak”, odczytujemy znajomą sylabę „ma”, po czym do przeciągniętej samogłoski „a” dodajemy „k”. W ten sposób unikamy sztucznego podziału „ma – k”, a uczeń łatwiej dokona w myślach syntezy takiego wyrazu.
2. Grupy spółgłoskowe pojawiają się w późniejszym okresie nauki. Aby ich uniknąć, przy czytaniu dzielimy wyrazy rozbijając grupy spółgłoskowe, tj.  imię ‚Patryk” dzielimy: Pat – ryk, a nie: Pa – tryk;
4.  Wyrazy zawierające rozbieżności między mową a pismem wprowadzamy w dużo późniejszym, niż w innych metodach, etapie nauki – po opanowaniu wyrazów o wszystkich strukturach. Unikamy zatem słów, w których zachodzą udźwięcznienia, ubezdźwięcznienia i inne zjawiska, które sprawiają, że odczytujemy wyraz inaczej niż go zapisujemy. Nie będziemy więc przez bardzo długi okres czytać takich wyrazów, jak na przykład: „bank” (gdzie „n” staje się tylnojęzykowe, nie brzmi jak przedniojęzykowe, przez co już może wprowadzić chaos dziecku z zaburzonym słuchem fonematycznym) czy „też” (w wygłosie mamy głoskę [sz], a nie [ż], co sugerowałaby litera).
Dzieciom, które mają problem ze słuchem fonematycznym, takie wyrazy mogłyby wprowadzić chaos.
5.  Łączymy naukę czytania z terapią logopedyczną, tj. w pierwszej kolejności wprowadzamy sylaby z głoskami ćwiczonymi, nie wprowadzamy sylab z głoskami, których dziecko nie słyszy (mam na myśli słuch fonematyczny, nie fizyczny;). Jeśli dziecko ma problem z różnicowaniem np. głoski [k] z [t], nie każemy mu czytać wyrazów takich jak: „kita”, dopóki owej różnicy między tymi głoskami nie usłyszy.
6. Przy zapamiętywaniu sylab wykorzystujemy wszystkie zmysły (z ruchem na czele).

7. Dla ułatwienia – sylaby piszemy kilkoma kolorami – te z samogłoską „a” jednym kolorem, np. czarnym, sylaby z samogłoską „o”, np. czerwonym, i tak sylabom z każdą inną samogłoską przyporządkowujemy kolejny wybrany kolor. Kolorujemy zatem całą sylabę, a kryterium doboru koloru jest tylko samogłoska.
W pierwszym etapie, kiedy czytamy tylko wyrazy składające się z sylab otwartych, wygląda to tak:

Zamiast używać kolorowego tuszu, można stosować kolorowe zakreślacze.
Do sylab zawierających samogłoskę [u], której odpowiadają litery „ó” i „u”, stosujemy ten sam kolor. 

W późniejszym etapie proponuję „dołożoną” do sylaby otwartej literę lub cały dwuznak oznaczyć np. poprzez podkreślenie:

 Proponowane etapy nauki:
0. Globalne odczytywanie wyrazu, stanowiącego podstawę wyłonienia pierwszej sylaby otwartej z samogłoską „a”. 
Niech to będzie ważny dla dziecka wyraz – na przykład imię. Jeśli jednak ani imię ucznia, ani jego mamy, taty, misia itd… nie zawiera takiej sylaby – zawsze możemy zacząć od wyrazu: „mama”, by w kolejnym etapie zacząć wprowadzać sylabę „ma”.
1. Sylaby otwarte z samogłoską „a”, np. ma, ta, ba, ka, w tym także te zawierające dwuznaki i zmiękczenia sza, sia … (o ile dziecko je wymawia) … Aby od samego początku dziecko łączyło sylabę z wyrazem, ćwiczymy wyszukiwanie ćwiczonych sylab w wyrazach. Pracujemy nad analizą i syntezą sylabową, nie głoskową.
Jeśli dziecko zapamięta sylabę „ma”, następnie „ta”, tworzymy dla niego wyrazy takie jak: „mata” czy „tama”. Po wprowadzeniu kolejnej np. „ka”, możemy już stworzyć wyraz: „taka”. Każdą nowo wprowadzaną sylabę łączymy z tymi już poznanymi. Im więcej sylab zna dziecko, tym szybciej nabywa kolejne. Najtrudniejsze są początki.

Jak uniknąć błędów w zapisie sylab z głoskami zmiękczonymi i miękkimi?  Kiedy byłam dzieckiem, wydawało mi się oczywiste, że zapis: „boćan” przeczytam: „boć – an”, a „bocian” jako „bocian” z zachowaniem płynności, dzięki czemu nie robiłam błędów ortograficznych o tym charakterze. Głoski miękkie czytałam sobie, po prostu, krótko – słuchowo więc różnicowałam „ś” od „si”. Myślę, że taki sposób może być skuteczny w nauce dzieci. 

2. Wyrazy składające się z dwóch sylab otwartych z samogłoską „a”, np. mata, taka, tama. Czytamy też równoważniki zdań (zdania trudno ułożyć bez „ę” i „ą”), np. Taka nasza mała Ania. 
3. Wyrazy składające się z trzech sylab otwartych z samogłoską „a”, np. kanapa . Pomocne na tym etapie są zabawy w szeregowe układanie sylab w formie wagoników, stonogi itp…
4. Sylaby  otwarte z innymi samogłoskami ustnymi, np. mi, te, ku (wprowadzane pojedynczo, nie wszystkie od razu, uwzględniając możliwości ucznia) Etap długi, łączony z etapem kolejnym. Po wprowadzeniu każdej nowej sylaby, wprowadzamy ją do wyrazów i zdań z sylabami już znanymi.
5. Wyrazy składające się z dwóch sylab otwartych z samogłoskami ustnymi,np.:

lub całe zdania:
Uwaga! Wybór kolorów w wyrazie ciocia odnosi się do głosek (nie liter), których jest tylko cztery: [ćoća]. Litera „i” jest tylko zmiękczeniem „c”. Jako że w języku polskim nie ma zapisu „śa, źa, ća, dźa”, a jedynie „sia”, „zia” „cia”, „dzia”, wprowadzając te sylaby w pierwszym etapie nauki nie doprowadzimy do żadnego chaosu. Tak samo proponuję wprowadzanie takich sylab jak: „pia”, „mia”, „wia” itd.. Asynchroniczna wymowa spółgłosek wargowych miękich (tj jako: [pj], [mj] czy [vj]) nie ma znaczenia. Ja przynajmniej nie umiem wymówić ich w sposób synchroniczny  (tj. jak: [p’], [v’] czy [m’] ), ale – jak ostatnio przeczytałam – taka wymowa jest już przeszłością.  
6. Wyrazy składające się z trzech i więcej sylab otwartych z samogłoskami ustnymi, np. lokomotywa (przy czym nie każemy czytać takich długich wyrazów dzieciom, które uszczuplają strukturę wyrazu, np. do dwóch sylab, co się zdarza dzieciom z afazją).
Przykładowe zdanie:


Warto wprowadzić globalnie dwa wyrazy: „jest” i „są”, które ułatwią budowanie zdań.

! Na każdym poziomie używamy wyrazów już opanowanych z dodaniem tych o nowych strukturach.

7. Sylaby zamknięte o strukturze: spółgłoska – samogłoska – spółgłoska (dalej unikamy grup spółgłoskowych).  Wychodząc z założenia, iż dziecko zna litery odczytujemy znajomą sylabę z przeciągnięciem samogłoski i odczytaniem litery dołożonej. Na tym etapie musimy uważać, by dziecko do wygłosowej spółgłoski nie dodawało „y”, tj. wyrazu „mam” nie czytało jak: „mamy”.
8. Wyrazy składające się z dwóch sylab (otwartej i zamkniętej o strukturze: spółgłoska – samogłoska, spółgłoska), np. komin

9. Wyrazy składające się z dwóch i trzech sylab (otwartych i zamkniętych j.w.)

10. Sylaby z samogłoskami nosowymi, czyli np. mą, tą, tę, się

11. Wyrazy z samogłoskami ustnymi i nosowymi (najdłuższy etap, musi być bardzo dobrze opanowany) Tutaj pojawiają się już takie nowe wyrazy, jak np.: lubię, mamę, tacę itd… Łatwo już tworzyć zdania.
12. Grupy spółgłoskowe w sylabach

13. Grupy spółgłoskowe w wyrazach

14. Wyrazy zawierające rozbieżności między mową a pismem

Dzięki temu, że przez długi okres czasu skupiamy się na czytaniu wyrazów składających się z sylab otwartych oraz nie czytamy grup spółgłoskowych nie będących na granicy sylab, np. „sprzedał”, osoby z poważnymi zabrzeniami struktury wyrazu, nie będą czytać wyrazów, których nie będą umiały wymówić. Wydaje mi się, iż zaproponowana kolejność pomoże w terapii logopedycznej tych dzieci. Czytanie sylabowe ułatwi pracę nad strukturą wyrazu.
Metoda wydaje się być długa w nauce, zwłaszcza początkowych sylab. Jeśli jednak dziecko nauczy się czytać w ten sposób, będzie od razu robić to płynnie. Nieznaczne przedłużanie samogłosek sprawi, że unikniemy skandowania. Wydaje mi się, że sposób taki wpłynie pozytywnie także na naukę ortografii.

Jako że postanowiłam nauczyć czytać Kapcra, mojego osobistego trzyipółlatka, i to na jego prośbę – nie z powodu osobistych ambicji – dla małych dzieci proponuję modyfikacje metody (sposobu?) w postaci:

– używania jedynie wielkich liter
– ograniczenia się do czytania, z pominięciem nauki pisania.

SIMILAR ARTICLES

0 1606

5 KOMENTARZY

  1. Bardzo fajne ćwiczenia! Nawet nie wiesz, jak trudno znaleźć w sieci jakieś sensowne ćwiczenia dla dzieci z dysleksją. Właściwie jedyną fajną stronką, jaką mogę polecić rodzicom to czytamliczepisze.pl, gdzie po wypełnieniu testu umiejętności naszego dziecka otrzymujemy dopasowane zadania.Z chęcią wypróbuję też Twoje ćwiczenia, będą fajnym uzupełnieniem 🙂 Mój synek ma prawie 7 lat i od kilku miesięcy zmagamy się z dysleksją, ale się nie poddajemy!
    Pozdrawiam!

  2. Jakie ma Pani podstawy teoretyczne dla takich działań, i czy przypadkiem nie narusza Pani praw autorskich Sylmultaniczno-sekwencyjnej nauki czytania dodając kilka uproszczeń, niekiedy sprzecznych (np. pkt. 1-4)?

  3. Poza tym, że metoda symultaniczno – sekwencyjna opiera się też na sylabach, nie widzę tutaj żadnych podobieństw. U mnie nie ma przez bardzo długi czas rozbieżności między mową a pismem, grup spółgłoskowych, inaczej są wprowadzane sylaby zamknięte. W metodzie Cieszyńskiej od razu są wszystkie samogłoski, a tutaj zanim pojawi się jakakolwiek inna poza „a” mija czasem kilka miesięcy, jak nie dłużej. Z metodami krakowskimi nie mam nic wspólnego.

    Proszę rozwinąć wątek sprzeczności – przemyślę wszelkie uwagi:)

Skomentuj